Deklaracja świadomego turysty – zasady podróżowania po krajach północy (i nie tylko).

Islandia i Norwegia intensywnie zachęcają do zapoznania się z zasadami świadomej turystyki jeszcze przed przyjazdem na miejsce. Dlaczego? O wymarzonych zdjęciach, klubach podróżniczych i celebrytach. (Hipo) krytycznym okiem autora. Zachęcam do zapoznania się z artykułem.

Turystyka na północy.

Wraz z intensywnym wzrostem turystyki na Islandii, Norwegii czy Wyspach Owczych (chociaż można odnieść to do każdego miejsca na świecie) oprócz puchnących w oczach portfeli pracujących w turystyce miejscowych dramatycznie pogarsza się też stan środowiska. Jest to nieodzowny element przejścia na turystykę masową, a z taką mamy obecnie już do w większości miejsc do czynienia. Zaplecze turystyczne, które 5 czy 10 lat temu całkowicie wystarczało do przyjęcia i obsłużenia Gości nie jest w stanie poradzić sobie z intensywnym, corocznym wzrostem liczby odwiedzających. Być może liczby rzędu nawet 2 milionów turystów rocznie nie robią na nas wielkiego wrażenia (Kraków odwiedza rocznie około 13 milinów turystów krajowych i zagranicznych), ale są to wielkości znacząco obciążające tak delikatną przyrodę. Najbardziej cierpią oczywiście miejsca najbardziej popularne, w których nie pozostaje nic innego, jak odpowiednio przystosować tam ścieżki czy zaplecze sanitarne.

Oprócz odpowiedniej reakcji rządzących (chociaż według wielu reakcja przychodzi zbyt późno) w tych krajach, potrzebna jest też świadomość samych Odwiedzających. Chciałbym namówić Państwa do zapoznania się z kilkoma prostymi zasadami, które sprawią, że nasz bezpośredni wpływ na te wyjątkowe środowiska będzie możliwie minimalny lub przynajmniej ograniczony do obszarów świadomie wyznaczonych do degradacji (ścieżki, pola kempingowe itd).

Zasady są proste.

Zgodnie ze stworzonym przez portal Inspired by Iceland istnieje tylko kilka prostych zasad, które wszyscy odwiedzający Islandię powinni przestrzegać. Są to kolejno:

  1. Deklaruję, że będę odpowiedzialnym turystą.
  2. Gdy odkrywam nowe miejsca, zostawiam je w takim samym stanie.
  3. Robię świetne zdjęcia, bez poświęcania za nie życia.
  4. Jeżdżę w nieznane, bez zbaczania z dróg (off-road).
  5. Parkuję tylko w miejscach do tego przeznaczonych.
  6. Śpię pod chmurką (namiotem) tylko na wyznaczonych kempingach.
  7. Korzystam z natury, ale nie załatwiam tam potrzeb.
  8. Jestem przygotowany na każdą pogodę, możliwości i przygody.

Na dość podobną listę zachowań natrafiliśmy również w Norwegii, na Lofotach, gdzie w sezonie letnim przyroda mierzy się z podobnymi problemami jak ta na Islandii. Więcej o tej inicjatywie na stronie internetowej: TUTAJ. W przeciwieństwie do Islandczyków zastosowano tutaj dość bezpośrednie podejście i uwzględniono także zachowania, które powinny być w moim odczuciu jasne i naturalne dla każdego (np. korzystanie ze śmietników), co może wskazywać, że niekoniecznie tak jest.

  1. Biwakuj tylko na wyznaczonych do tego terenach.
  2. Nie zostawiaj po sobie śladu.
  3. Używaj wytyczonych szlaków, nie twórz nowych.
  4. Korzystaj ze śmietników.
  5. Korzystaj z toalet.
  6. Szanuj prywatność innych.
  7. Szanuj innych kierowców.
  8. Nie rozpalaj ognia.
  9. Szanuj zwierzęta.
  10. Dbaj o przyrodę.

Sama potrzeba stworzenia listy takich podstawowych zachowań odwiedzających Norwegię czy Islandię wskazuje, że nie są to kwestie aż tak oczywiste i należy o nich jasno informować. Na szczęście jako kraje dość wysoko rozwinięte, a przy tym zamożne podejmowane są kroki służące rozprzestrzenianiu się tych informatorów nie tylko w miejscowych informacjach turystycznych, ale również w internecie, co sprawie, że potencjalny przyszły Odwiedzający dotrze do kraju destynacji już jako “Odpowiedzialny Turysta”.

Przykłady złych zachowań.

Znaczenie edukacji przedwyjazdowej jest znaczące, dlatego zawsze warto poświęcić trochę czasu na zrozumienie specyfiki kraju do którego się wybieramy. W czasach gdy łatwo podróżuje się praktycznie po całym świecie, wyjazd na Islandię czy Norwegii wydaje się być dość prosty – nie potrzebujemy ani specjalnych wiz, ani dodatkowych szczepionek, a naszym głównym zmartwieniem jest to, czy zmieścimy się w wybrany przez nas bagaż lub jaki jest limit alkoholu 😉 A co, gdyby spróbować popatrzeć na sytuację z innej strony? Warto zastanowić się, co możemy dać od siebie na miejscu, jakie zagrożenia płyną z masowej turystyki i gdzie potrzebne jest wsparcie, a także czy na pewno warto unikać jakichkolwiek opłat na miejscu, ponieważ “nie jesteśmy głupi i wiemy jak oszczędzić”. Jasnym jest, że kierunki północne do tanich nie należą, ale nie jest to żadna tajemnica i dlatego, moim zdaniem, należy zdać sobie sprawę, że obniżanie kosztu wycieczki kosztem środowiska nie jest dobrą drogą. Spanie na dziko pod namiotem nie jest w tej chwili na Islandii mile widziane i zgodnie z prawem można spać na niezarządzanych terenach maksymalnie jedną noc w ilości maksymalnie trzech namiotów, tylko jeżeli w pobliżu nie znajduje się żaden kemping (a znajduje się praktycznie zawsze). Warto o tym pamiętać decydując się na wycieczkę organizowaną przez stowarzyszenia czy kluby podróżnicze oferujące spanie pod namiotami “na dziko” w imię prawdziwej przygody. Niestety, w tak delikatnym środowisku, zasady te powinny być bardzo przestrzegane, a osoby decydujące się na spędzenie urlopu pod namiotem świadome, że baza kempingowa na Islandii jest rozbudowana, dostępna, ale również płatna, co nie powinno nikogo dziwić. Na Lofotach, pomimo jasnych sugestii o korzystaniu z wyznaczonych placów do parkowania oraz kempingów, wśród turystów panuje nadal nieświadomość, że rozbijać wolno się wszędzie, co ma dramatyczny wpływ na stan wielu obszarów o wspaniałej urodzie. Wielu organizatorów czy stowarzyszeń decyduje się również na sprowadzanie samochód z Polski, np. promami do Islandii, w ramach oszczędności na wynajęciu samochodów od miejscowych firm, co moim zdaniem nie jest po prostu zachowaniem “fair”, podobnie jak parkowanie “na dziko”, bo “nie będę płacił 20 zł za parking” czy koczowanie nocą w samochodzie na parkingach. Uważam, że decydując się świadomie na odwiedzenie Skandynawii należy zaakceptować wszystkie idące za tym zarówno przyjemności, jak i konsekwencje. Niestety przywożąc z Polski zarówno prowiant, samochód, a także rozbijając własny namiot tylko na dziko w żaden sposób nie “odciążamy” naszego śladu na miejscu. Nie dokładamy się do rozbudowy zaplecza turystycznego, które jest po prostu nieodzowne do ograniczania wpływu masowej turystyki.

Obie “deklaracje” traktują także o trzymaniu się wyznaczonych ścieżek i nie tworzeniu nowych dróg – poprzez omijanie np. zabłoconych szlaków lub jazdę off-road. Jest to jedna z podstawowych zasad, które nagminnie na tych północnych terenach łamiemy. Jako rejony charakteryzujące się wysoką średnią opadów, zarówno Islandia, Wyspy Owcze czy Lofoty, mają problem z utrzymaniem szlaków w wyznaczonych granicach. Na naszych oczach, z roku na rok, wiele z wąskich ścieżek zmienia się w szerokie 1 – 2 metrowe drogi. Kilka miejsc na Islandii zostało w tym roku zamkniętych, ponieważ przyroda nie daje sobie już rady, gdy sezon turystyczny trwa właściwie 365 dni. Obawiam się, że podobny los czeka również wiele miejsc na Lofotach i Wyspach Owczych, chociaż tutaj sezon turystyczny nie jest jeszcze tak długi. Daje to na pewno trochę więcej oddechu środowisku.

Przykładem olbrzymiej dewastacji szlaku jest najsłynniejszy pewnie szlak na Lofotach – Reinebringen. Chociaż na wielu portalach internetowych, a nawet w przewodnikach, jasno opisuje się, że szlak jest niebezpieczny, nieprzygotowany i zdewastowany to nie odstrasza to setek ludzi dziennie, którzy wizję zrobienia popularnego w mediach społecznościowych zdjęcia wyceniają wyżej niż bezpieczeństwo swoje, innych oraz środowiska. Odwiedzając Lofoty w czerwcu 2018 roku byliśmy bardzo zdziwieniu jak wielu ludzi, zdając sobie sprawę z sytuacji na szlaku, decyduje się jednak na wejście. Zawsze było to tłumaczone, że jest to jedyna ich okazja na zrobienie tego zdjęcia. Dobra argumentacja?

Media, a turystyka.

Media również mają pewien wpływ na degradację środowiska i należy pewnie zacząć nieco dokładniej to zjawisko badać. Najłatwiej dostrzec to na przykładzie Islandii, gdzie po teledysku Justina Bieber’a niesamowicie wzrosło zainteresowanie wrakiem samolotu Dakota na jednej z czarnych plaż. Miejsce, do którego kilka lat temu dojeżdżało się spokojnie samochodem (wyznaczonym przez właściciela szlakiem) jest obecnie dostępne tylko do ruchu pieszego (a jest godzinny spacer). Jest to wynik jazdy off-road i dewastacji prywatnego przecież terenu. Sam wrak z roku na rok prezentuje się też coraz gorzej. Niezależnie od tego parking startowy regularnie powiększa się, a tłumy ludzi niezależnie od pogody idą w kierunku atrakcji. Również wizja wymarzonego zdjęcia na kanionie Fjaðrárgljúfur (który także promował w swoim teledysku Bieber) sprawia, że wielu turystów na oczach innych decyduje się przeskoczyć przez barierkę ochroną w miejscu, gdzie wolontariusze regularnie pracują nad odbudową szaty roślinnej. Sytuacja to dotyczy już wielu, bardzo wielu miejsc, nie tylko Islandii, ale każdego rejonu świata. Warto zastanowić się czy jakiekolwiek zdjęcie jest warte konsekwencji, którymi obciążamy środowisko. Przecież to właśnie przyroda była motywacją naszego wyjazdu.

Poniżej teledysk, który pokazuje jak nie zachowywać się na Islandii. Wiele z ujęć zostały wykonanych zaraz po przekroczeniu barierek chroniących nie tylko rośliny, ale także obszary lęgowe ptaków.

Granice

Coraz częściej islandzkie i norweskie media nagłaśniają nierozsądne zachowania turystów mając nadzieję, że będzie to przestrogą dla następnych Odwiedzających. W tym samym czasie nawet islandzkie biura podróży (ale również polskie), celebryci i pseudocelebryci (również polscy) czy portale podróżnicze (kluby podróżnicze czy popularne wyszukiwarki biletów lotniczych) publikują kolejne zachęcające do przekraczania “granic” zdjęcia. Wnioski z nich nasuwają się same – w krajach północy zasad po prostu nie ma. Przestrzeń, swoboda, samowolka. Nic bardziej mylnego. Zasady są i należy traktować je bardzo poważnie między innymi ze względu na znacznie wydłużony czas odbudowy zniszczonej szaty roślinnej w tak nieprzyjaznym środowisku.

W naszych głowach Islandia, Norwegia czy Wyspy Owcze to miejsca o przepięknej i unikatowej przyrodzie, o wielkich przestrzeniach, o najczystszym na planecie powietrzu. Miejsca, gdzie łatwo o poczucie dziecięcej wolności i świętego spokoju. Takie miejsca oczywiście nadal istnieją, ale powiedzmy sobie jasno – nie dotrzemy tam decydując się na wyjazd motywowany zdjęciami z internetu. Także pomimo zapewnień klubów podróżniczych o wyprawie “poza utartym szlakiem” dotrzemy raczej do miejsc, które odwiedzają setki lub tysiące innych dziennie. I powiedzmy sobie jasno, że nie ma w tym absolutnie nic złego. Warto jednak zdawać sobie z tego sprawę i uniknąć rozczarowania, które często popycha nas do zachowań niezrozumiałych. Jasne przecież jest, że żadne zdjęcie nie jest warte niszczenia największego dobra jakie Matka Natura stworzyła. Żadne ujęcie z drona nie jest warte stresu jaki przeżywają ptaki na ich widok w swoim okresie lęgowym. Po chwili zastanowienia oczywiste jest też, że wskakiwanie do jeziora lodowcowego na oczach tysięcy ludzi jest tylko próbom zwrócenia na siebie uwagi, a chodzenie po zamarzniętych jeziorach z krami lodowcowymi jest po prostu nierozsądne. Szlaki zostały przecież wyznaczone dla naszego bezpieczeństwa i wygody oraz ochrony środowiska, które przyjechaliśmy przecież oglądać, a nie niszczyć.

Zachęcam serdecznie do zapoznania się z zasadami świadomego podróżowania niezależnie od kierunku do jakiego się Państwo wybieracie. Otaczajcie się ludźmi doświadczonymi – pasjonatami, którzy nie tylko pracują w tych miejscach, ale także je kochają. Takie osoby istnieją, niezależnie czy zdecydujecie wybrać się do Afryki, Nowej Zelandii czy Norwegii, i zdecydowanie warto ich poszukać. Czytajcie, słuchajcie i oglądajcie, a przy tym wszystkim zastanawiajcie się, bo tylko to może nam pomóc być lepszymi.

Damian

 

Sorry, your browser does not support inline SVG.

Ostatnio na blogu