miniatura

Czy islandzki wulkan Katla wybuchnie?

Udostępnij na facebooku

W ciągu ostatniego tygodnia media z całego świata ogłosiły, że zlokalizowany na Islandii wulkan Katla zaczyna się budzić, a jego wybuch jest właściwie nieuchronny. Cóż, mija kolejny dzień, a Katla siedzi cicho. Czy wulkan knuje coś pod warstwą lodu, czy po prostu zdarzyło mu się kichnąć?

Mam na imię Katla, Wulkan Katla.

Katla to wulkan, wciąż aktywny, znajdujący się na południu Islandii. Nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza „kocioł” i, patrząc na jej wybryki, oddaje dobrze jej temperament. Na Islandii jest to również imię żeńskie. Kaldera, której średnica ma około 10 kilometrów, jest przykryta dosyć sporą warstwą lodu- grubość szacuje się w zależności od miejsca na 200-750 metrów. Domem Katli jest lodowiec Mýrdalsjökull, który znajduje się na północ od znanego turystycznie miasteczka Vik i Myrdal.

O Katli istnieje też ciekawa lokalna legenda, o której przeczytacie tu:

http://icelandnews.is/islandia/ciekawe-miejsca/legenda-o-wulkanie-katla

Lokalizacja wulkanu Katla, wulkan Katla

Lokalizacja wulkanu Katla

 

No okej, ale o co taki szum?

Temat maglowany jest od 2010 roku, czyli od słynnego wybuchu Eyjafjallajökull, który  sąsiaduje całkiem blisko Katli. W kilku islandzkich publikacjach można znaleźć określenie, że  wybuch sprzed 6 lat był niczym wobec tego czym grozi „Angry Sister Katla”. Historycznie wybuchy spokojniejszej z sióstr- Eyjafjallajokull wiązały się z nadchodzącą erupcją Katli, często w przeciągu kilku miesięcy. Do pieca dorzucił ówczesny prezydent Islandii, który w wywiadzie dla BBC powiedział, że nadszedł czas aby linie lotnicze oraz rządy krajów europejskich przygotowały się na erupcję Katli, która przyniesie zdecydowanie więcej szkód.

Od tego czasu, rok rocznie, każde silniejsze trzęsienie odnotowane w okolicy kaldery tego wulkanu stawia na nogi media całego świata. Islandczycy zdają sobie sprawę, że może nie być im do śmiechu, gdy ostatecznie Katla da pokaz swoich sił, ale korzystają też z medialnego szumu wokół kolejnych, jak to określają, „turystycznych erupcji” i informacji o „pobudce” wulkanów. Turystyka kocha tą adrenalinę na wyspie ognia i lodu. Mieszkańcy żyli, żyją i będą żyli na tej niespokojnej ziemi czerpiąc z jej niebezpiecznych właściwości jak najwięcej korzyści.

eyjafjallajokull, wulkan katla

Wybuch wulkanu Eyjafjallajokull w 2010 roku

Pobudka?

Pod koniec sierpnia tego roku w kalderze Katli odnotowano dwa silne, następujące po sobie, trzęsienia ziemi o magnitudach wartości 4.5 i 4.6. W przeciągu kilku ostatnich dekad takich pomiarów nie stwierdzano, co postawiło władze i naukowców na nogi. Informacja poszła w świat i media wydały oczywisty dla nich wyrok- Katla się budzi i zostawi po sobie zgliszcza!

Mija kolejny dzień i jak na tą chwilę sytuacja jest spokojna (ale nie opanowana, to jednak aktywny wulkan). Kilku, nie szukających na siłę sensacji, naukowców uspokajało, że tego typu ruchy sejsmiczne dzieją się w tym rejonie rok rocznie i pomimo, że były one silniejsze niż w poprzednich latach, wcale nie oznaczają nieuchronnej erupcji.

Jak można przeczytać na wulkanyswiata.blogspot.com – „ Wzrosty aktywności sejsmicznej tego wulkanu związane są z drenażem stopionej wody z lodowych kotłów powstałych wskutek aktywności hydrotermalnej. Od czerwca 2016 roku takie powodzie glacjalne były trzy – obecnie hydrotermalna woda dotarła do rzeki lodowcowej Múlakvísl z lodowca Mýrdalsjökull pod którym drzemie Katla. Rzeki glacjalne wokół tego lodowca corocznie cuchną siarkowodorem.”

Jeżeli więc zastanawialiście się czy bezpiecznie jest lecieć na Islandię to uspokajam. Jest mniej więcej tak samo niebezpiecznie jak zawsze. Tak jak było i tak jak będzie. To, co dzieje się pod islandzką ziemią to jeden wielki kocioł i  w tym urok tej wyspy. Erupcja wulkanu to nadal siła, której człowiek nie jest w stanie odpowiednio wcześnie przewidzieć, a tym bardziej zapobiec. Dlatego Islandia tak bardzo fascynuje. Jest w niej pierwiastek nieprzewidywalności, który przy dużej mieszance zbiegu okoliczności i pecha (lub szczęścia, zależnie od interpretacji) może sprawić, że Twój lot powrotny nieco się opóźni. Nie zmieniaj terminu swojego lotu, nie rezygnuj z marzeń urlopowych. Leć na Islandię i ekscytuj się każdym dniem w tym pięknym miejscu.

Skąd ta zła sława wulkanu Katla?

Wulkan ten określa się jako jeden z najgroźniejszych islandzkich wulkanów. Nie ma się co temu dziwić- gdy okazało się, że należy on do tego samego systemu wulkanicznego co kratery Laki oraz Eldgja (nazywa Szczeliną Ognia) Katla z marszu została określona najniebezpieczniejszym wulkanem na wyspie.

Od czasu zasiedlenia Islandii (IX wiek) Katla wybucha dosyć regularnie, średnio co około 60 lat, dlatego media tak niecierpliwią się na kolejną erupcję. Bywała też dosyć impulsywna, o czym świadczą między innymi dwa wybuchy w XVIII wieku, z których każdy trwał ponad 100 dni!.

katla-1918-a

Wybuch wulkanu Katla w 1918 roku

Drzemiącą moc pokazała też erupcja w 1918 roku. Była 10-krotnie mocniejsza niż pamiętna Eyjafjallajokull z 2010 roku. „Była to erupcja podlodowa z ogromną emisją popiołu. Popiół został wyrzucony przez setki metrów lodu formując kolumnę erupcyjną sięgającą wysokości 14 km. Kiedy opadł pokrył obszar 50 000 km kwadratowych, czyli połowę Islandii. W wyniku stopienia lodu powstał jökulhlaup (powódź glacjalna). Przepływ wody osiągnął 300 000 metrów sześciennych na sekundę, czyli szybciej niż Amazonka. Obszar sześciokrotnie większy od Paryża został zalany, a woda transportowała głazy i kawałki lodowca. Kilka wiosek na południowym wybrzeżu zostało zdewastowanych. Powódź wydłużyła wybrzeże Islandii o kilka kilometrów. Erupcja wulkanu Katla nastąpiła prawie bez ostrzeżenia.” (źródło: http://wulkanyswiata.blogspot.com).

Należy też zauważyć, że od czasu tej tragicznej erupcji Katla budziła się dwukrotnie, w 1955 i 2011 roku (a więc zaraz po erupcji  Eyjafjallajokull). W obu przypadkach erupcja nie przebiła się jednak przez lodowiec na powierzchnię.

Na żywo Katlę można podglądać tutaj: www.livefromiceland.is/webcams/katla/

Sorry, your browser does not support inline SVG.

Ostatnio na blogu